sobota, 30 marca 2013

002

Wytrzeszczylam na niego oczy. Jak...?! -Bzdura! Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy?-spytałam, siląc się na ironiczny uśmieszek. -Zaprzeczasz, to najlepszy dowód...-powiedział tajemniczo. Zmarszczylam czoło i wepchnęłam sobie do ust ostatnia porcję ciasta. Chwyciłam w dłoń papierowy kubek z kawą i gwałtownie wstałam. Stół lekko się zatrząsł. Zayn popatrzył na mnie ze zdziwieniem. -Idziemy-wycedzilam przez zęby. Ruszyłam w stronę drzwi, a po odsunięciu krzesła wywnioskowalam, ze mulat poszedł za mną. Otworzyłam drzwi i skierowalam się do windy. Po zaróżowionych policzkach chłopaka, można było poznać, że biegł. Drzwi rozsunely się, a my zgodnie wkroczyliśmy do środka. Jechaliśmy w ciszy patrząc na półokrągła kopułę Bazyliki Świętego Pawła. Winda stanęła. Byliśmy na ostatnim piętrze- niedaleko mojego biura. Poszłam prosto, do korytarza gdzie nikt nie zagląda. Odwróciłam się do Zayn'a. -Nie wiem, ja to zrobiłeś, ale jeśli ktoś się o tym dowie to...osobiście dopilnuję, żebyś stracił tą pracę.-powiedziałam rozzloszczona.-Rozumiesz? -Tak jest, generale!-wykrzyknął z szerokim uśmiechem, natychmiastowo rozladowywujac atmosferę. Zasmialam się szczerze ukazując doleczki w policzkach. -Idź do końca korytarza. Przy recepcji powinna siedzieć Katie. Poproś ją o oprowadzenie-powiedziałam po chwili. -A ty?-spytał zdziwiony. -Masz sklerozę? Muszę zanieść to Tomlinsonowi-oświadczyłam podnosząc do góry niebieską teczkę. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam korytarzem do drugiej windy. Dobra, przyznaję się nie chciało mi się go oprowadzać... Ale ten budynek ma 38 pięter, wam chciałoby się jeździć windą i mówić co gdzie jest? No właśnie... -Auu!-wrzasnelam. No super. Opcas się złamał... Zdjęłam szpilkę i zaczęłam utykac przez korytarz. -Hej, Caroline!-usłyszałam krzyk z tyłu. Harry Styles ten kudłaty palant, którego muszę lubić, bo szef zrobi mi pogadanke.-Co ci się stało? -Obcas się stał...-powiedziałam smętnie, kiedy chłopak zrównał ze mną kroku.-A co tam u ciebie? -A...po staremu. Ale, mam jutro wystawę kotów i Greg bierze udział! Chyba uczesze go... I zaczęła się jego wesoła paplanina. Loczek ma totalnego świra na punkcie swoich kotów. Z tego co wiem ma ich z 5 albo i więcej. Kompletnie się wyłączyłam. Nie zwracałam uwagi nawet na to, że utykam. O czym myślałam? Tak, o tym seksownym dziennikarzu w koszuli w paski. I weź tu się ukrywaj... Nie zauważyłam nawet kiedy Harry sobie poszedł. Doszłam do szarych drzwi. No nie... Ja mądra, przecież po tej stronie nie ma windy... Zawsze mogłam zawrócić, ale... -Oj tam. Spalę ciasto-powiedziałam do siebie i zrzucilam z nogi drugi but. Popchnelam drzwi i zaczęłam zbiegac po lodowatych, kamiennych schodach. Zimno przenikalo mnie od stóp do głowy, ale nie poddawalam się. Wreszcie dobieglam do metalowych drzwi nad którymi widniała na pół zdrapana cyfra- "26". Naparlam na wrota i...BUM! Upadłam na ziemię. Ktoś bardzo inteligenty otwierał drzwi w tym samym czasie... Tą jakże mądrą osobą okazał się Liam. -Caroline?-spytał zdziwiony.-Co ty tu robisz? -Leżę, nie widać?-warknelam po woli gramolac się z podłogi. Podniosłam z ziemi wszystko co mi upadło i szybkim krokiem podeszłam do sosnowych drzwi. Nie pukalam, bo i tak nie miało to sensu, gdyż drzwi były obite materiałem. Nacisnelam klamkę i weszłam do środka. Louis siedział przy biurku i coś majstrowal przy komputerze. Podniósł na mnie swój wzrok. Zielono-szare tęczówki z małymi iskierkami radości. Idealnie uprasowana, zielona koszula i czarna marynarka, a do tego fryzura w artystycznym nieładzie. Odplynelam... -"Wynocha, miękka Caroline!"-krzyknęłam w duchu. -Coś cię do mnie sprowadza?-spytał swoim zachrypnietym, uroczym głosem. -Katie kazała ci to przekazać. Chyba coś od John'a- powiedziałam bez cienia uśmiechu rzucając mu teczkę na biurko. -Mhm, dzięki. Może zostaniesz? -Nie przepraszam, ale muszę jeszcze ogarnąć papiery z czynszem... -A mogłabyś mi chociaż pomóc z tym komputerem?-spytał nieśmiało. Uśmiechnęłam się lekko. No tak, zawsze miał z nimi problem. Kiwnęłam lekko głową, położyłam torbę oraz buty na ziemi i poszłam za biurko. Nachylilam się nad ekranem tak, że poczułam zapach jego perfum. -To co się stało?-spytałam jak dobra sąsiadka. -Chciałem wysłać wiadomość i wyskoczyło mi to okienko-wytłumaczył wskazując ramkę na monitorze. Wzięłam do ręki myszkę i zaczęłam coś naciskać. Potem zręcznie wpisałam kod i wyprostowalam się. -Dzięki-uśmiechnął się. -Zawsze do usług-odpowiedziałam. Podniosłam swoje rzeczy i bez słowa pożegnania wyszłam. Byliśmy zdecydowanie za blisko siebie... ~~~~~~~~~~~~~~~~~ Siedziałam za białym biurkiem w nowiutkich szpilkach. Zadzwoniłam do butiku, a kurier mi je dostarczył. Szybko wpisałam nazwisko Zayn'a do systemu. Spojrzałam za okno. Londyn był taki piękny nocą... A ja musiałam się kisic w biurze do 22. Wyłączyłam komputer i wstałam. Wszystkie papiery wrzuciłam do szuflady, którą zamknęłam na klucz. Zdjęłam z wieszaka płaszcz i zwinnym ruchem go wciągnęłam. Poprawiłam torbę na ramieniu i zgasilam światło. Zamknęłam drzwi i ruszyłam korytarzem. Idąc wpół oświetlonym korytarzem mijalam tylko sprzątaczki. Wszyscy już wyszli. Zjechalam windą na dół i obrotowymi drzwiami wyszłam na dwór. Rześkie powietrze uderzyło w moją gładką twarz. Wyciągnęłam z torby telefon i zadzwoniłam po taksówkę. Mimo wczesnej jesieni do stolicy już zagladaly niskie temperatury. Czarny samochód zatrzymał się cicho. Weszłam do środka i podałam adres. Przez przyciemnianą szybę podziwiałam Londyn. Mijaliśmy Hyde Park czy London Eye. Auto zatrzymało się pod wysokim apatramentowcem. Dałam kierowcy należną kwotę i wyszłam. Popchnęłam szklane drzwi. -Dobry wieczór, Pani Caroline-przywitał się grzecznie portier. -Cześć Sam-odpowiedziałam. Jadąc windą zaczęłam rozmyślać. Od kiedy przeprowadziłam się z Waszyngtonu minęły 2 lata. Zdarzylam poznać mnóstwo ludzi, znaleźć pracę i się zakochać. W USA zostawiłam rodziców i brata. Szczerze mówiąc w Londynie żyło mi się lepiej... Stanęłam. Wyszłam i skierowalam się do białych drzwi. Otworzyłam je srebrnym kluczem. Moim oczom ukazał się sporej wielkości penthouse (aut. Nie wiem jak się pisze xd). Nie wiem jak udawało mi się spłacać czynsz, ale w sumie nie wydawalam pieniędzy na jedzenie. Przynajmniej w większości. Lunche jadłam w pracy, na śniadanie wypijalam kawę, a na kolacje zjadalam kanapkę czy jogurt. Podbiegła do mnie czarna kotka, a zaraz za nią biała. Nie mam świra na punkcie kotów, od tego jest Harry! Ja je po prostu ubóstwiam... Zdjęłam szary płaszczyk oraz szpilki i ukleklam obok zwierząt. -Heej, kociaki. Jak tam?-powiedziałam drapiąc je za uchem. Po chwili pieszczot wstałam i ruszyłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę. Oprócz jednego jogurtu, mleka, dwóch jajek i pomidora nie było tam nic. -Trzeba zrobić zakupy...-westchnelam i na pogniecionej kartce zapisałam niedbale:."Supermarket". Wzięłam do ręki opakowanie z napisem "Jogobella truskawkowa", łyżeczkę i wskoczylam na blat. Posiłek pochlanelam w dwie minuty. Jak Kubica, normalnie... (aut. Pomińmy fakt, że anglicy i amerykanie nie wiedzą kto to ^^). Po szybkim prysznicu, w piżamie w paski wskoczylam do łóżka. Hope i Jess (kociaki) ułożyły się w nogach. Marzyłam by przy mnie leżała ta jedna, jedyna osoba. If you know what I meen. * * * * * * Hej, Skarby. <3 jak się podoba? Wiem, że nudno, ale się rozkrece. ^^ i jak podoba się pierwsze zbliżenie Couis(Caroline+Louis)? I taka tam prośba- moglybyscie wstawić link do mojego bloga u was? Ploseeem? ;* ale nic na siłę. ;> +przepraszam, że się tak dziwnie opublikowało... ;c ++na górze macie zakładkę "zapytaj bohatera". Pomysł zaczerpnięty od autorki m.in. tego bloga- http://my-personal-angel.blogspot.com Pola. xx

2 komentarze:

  1. Super, w najbliższym rozdziale, wspomnę o twoim blogu < 33
    Pisz dalej ^^
    Weny ; *

    http://summer-paradise-1d-story.blogspot.com/
    Julka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pola .... Piszesz rewelacyjnie ! *-*
    Pisz dalej, Kochana .. ;*

    http://everything-is-on-my-mind.blogspot.com/
    Ada . <3

    OdpowiedzUsuń