czwartek, 23 maja 2013

I'm so sorry...

Niestety jestem zmuszona zawiesić bloga. Kompletnie straciłam chęci! Mam niby pomysły i wenę, ale zapału brak... ;c Założyłam jednak nowego bloga. Nie wiem jakie macie teraz zdanie, no ale cóż... W każdym razie nowy blog nosi nazwę: IMPOSSIBLE Serdecznie na niego zapraszam! ;* Pola xoxo

środa, 17 kwietnia 2013

003

Dla mojej wspaniałej Angeliee. <3

~Caroline~
Stałam bosymi stopami na piasku, który wsuwal mi się między palce. Szum morza mieszał się z odglosami mew, co dawało rozkoszna mieszanke. Poczułam jego dłonie na swojej talii. Przymknelam oczy. Wszystkie dźwięki się oddaliły. Mogłabym tak wieczność, ale ciszę przerywa dzwonek. Zaraz, jaki dzwonek? Mozolnie podniosłam powieki. Ściągnęłam z siebie kołdrę i wstałam z łóżka. Wciągnęłam na siebie niebieski, puszysty szlafrok i puchate kapcie z głowami krów. Cóż, zostały mi jeszcze z czasów licealnych. Wolno poczlapalam do drzwi klnąc przy okazji. Dzwonienie przybierało na sile. Pociągnęłam za klamkę.
-Dzień dobry, zamawiala Pani drożdżówki?- spytał wysoki, barczysty blondyn.
-Hej George. Jasne, że zamawiałam.-odpowiedziałam.
Wręczyłam chłopakowi kilka monet i odebrałam papierową torbę. Zamknęłam za nim drzwi i poszłam w stronę kuchni. Zawsze w piątki przychodził mój znajomy i przynosił mi drożdżówki. Miałam wtedy ciężki dzień... Położyłam opakowanie na blacie i spojrzałam na zegar.
-Cholera!-przeklnelam, kiedy zobaczyłam, że jest już 7:25. Szybko pobiegłam do sypialni. Zdjęłam szlafrok i kapcie, a zaraz potem podeszłam do szafy. Wyjęłam granatową sukienkę do kolan, kremową marynarkę i tego samego koloru szpilki. Wykonałam poranną toaletę i ze szczotką we włosach wbieglam do kuchni. Szybko włączyłam ekspres i zaczęłam pakować torebkę; portfel, notes, długopis, błyszczyk... Pomieszczenie wypełniła piosenka Birdy "Shelter". Tak, dzwonił mój szef.
-Hej John.. Nie, nic dziś nie robię... Czy zajmę się dziewczynkami? A co z Erica? Aha...ma dziś wolne?... Dobra, zajmę się... O której?!... Przecież na ogół kończę w piątki o 23!... Jasne, pa.
Super, będę robić za nianke. Wypiłam kawę chwyciłam papierową torbę z drożdżówkami, płaszcz i wybieglam z domu. Szybko złapałam pierwszą, lepszą taksówkę.
-Pod budynek BBC Radio 1-wysapalam.
Samochód ruszył. Co chwilę przygryzalam dolną wargę i zaciskala dłonie w pięści.
-Psze Pani, to może trochę potrwać...-powiedział kierowca.
-A to dlaczego?-spytałam.
-Korek...
Nie no, rewelacja... Ja tu się spieszę, szef i tak mnie ochrzani, a tu jeszcze korek. Wreczylam mężczyźnie pieniądze i wyszłam. Zaczęłam iść szybkim krokiem po chodniku. Na pewno zajmie mi to mniej czasu niż jazda taksówką. Włożyłam na nos nowiutkie okulary i przyspieszylam kroku. Ugryzłam spory kawałek drożdżówki.
-Fuck!-wrzasnęłam na cała ulicę.
Ludzie dziwnie się na mnie spojrzeli. Ale jak miałam się zachować skoro zapomniałam nakarmić kotów? Szybko wyciągnęłam komórkę
-Hej Zayn... Przepraszam, że cię obudziłam, ale mam sprawę... Bez bulwersu!... Nakarmisz moje koty?... Nie, nie oszalałam... John i tak mnie ochrzani, a nie mogę się teraz wrócić!... Dzięki wielbię Cię... Dozorca ci da... Powiedz, że jesteś moim przyjacielem, a jak będzie problem to dzwoń... Pa.
No to jeden problem z głowy.

~Zayn~
Spałem sobie spokojnie w ciepłym łóżeczku, a tu nagle dzwoni do mnie ta wariatka. Myślałem, że ją udusze. No bo jak można tak brutalnie budzić Zayn'a Malika? Wygramolilem się z jednoosobowego łóżka i poszedłem do kuchni. Zrobiłem jajecznicę i kawę- śniadanie idealne. Miałem dziś dopiero na 12. Z Bradford do Londynu przeprowadziłem się rok temu i zamieszkiwalem od tamtego czasu dwupokojowe mieszkanko na ostatnim piętrze starej kamienicy. Włożyłem naczynia do zmywarki i wróciłem do sypialni. Wziąłem dżinsy, koszule, marynarkę i wyszedłem do łazienki.
* * * * * * * * * * * * * *
Zaparkowalem swój samochód pod wieżowcem. Nieźle sobie Caroline mieszka... Zamknąłem pojazd przyciskiem i wkroczylem do budynku.
-Pan do kogo?-spytał mezczyzna siedzący za półokrągłym stołem.
-Mam nakarmić koty Caroline-odpowiedziałem.
-Panna McReward nic nie wspominała... Proszę zaczekać.
Facet wziął do ręki słuchawkę i zaczął coś mruczeć. Usiadłem na miękkiej kanapie. Coś czuję, że praca w BBC Radio 1 całkowicie odmieni moje życie... No cóż, przystojnych chłopaków tam nie brakowało.

~Caroline~
Od ponad pół godziny próbowałam podsteplowac wszystkie papiery leżące na biurku. Rachunki, umowy... Usłyszałam pukanie.
-Hej Caroline-powiedział Zayn wchodząc do pokoju.
-No cześć. Jak karmienie?-spytałam lekko się uśmiechając.
-Nawet nie pytaj-burknął i usiadł naprzeciwko.-To są tygrysy, nie koty domowe! Podrapaly mi ręce i zrzuciły doniczkę z paprotka.
Zaśmiałam się. No tak, zapomniałam go uprzedzić, ze zwierzaki raczej nie lubią nieznajomych.
* * * * * * * * * * * * * * *
Jechałam taksówką do willi John'a. Zdarzyłam się już przebrać i teraz miałam na sobie leginsy w czarno-białe paski i luźny, czarny sweter. Londyn był oswietlony przez miliony światełek, a po ulicach szwedali się turyści. Właściwie nigdy nie zwiedziłam tego miasta... Ciągle tylko praca i praca. Samochód stanął przede białym murem. Wreczylam kobiecie-tak, to ona prowadziła taksówkę-odpowiednią sumę i wyszłam. Poprawiłam na ramieniu plucienna torbę. Porywisty wiatr rozwiał mi włosy i lekko rozwiązał szalik. Nacisnelam srebrny guziczek. Po chwili usłyszałam kobiecy głos:
-Kto tam?
-To ja, Caroline-odpowiedziałam i popchnelam furtkę. Dom był naprawdę ogromny. Miał basen, saunę i takie tam. Drzwi otworzyła mi drobna, młoda kobieta-Erica, opiekunka córek John'a podczas gdy on pracuje.
-Cześć-powiedziała z uśmiechem co odwzajemnilam.
Nie zdarzylam się jednak przywitać, bo 10 latka z długimi, czarnymi włosami podbiegła do mnie.
-Hej ciociu!-krzyknęła uradowana.
-No cześć, Rachel. Gdzie zgubilas Emily?-spytałam ze śmiechem.
Odpowiedz przybiegła do mnie na grubiutkich nóżkach.
-Tatuś cię wola, ciociu-szepnęła mi na ucho gdy chciałam wziąć ja na ręce.
Kiwnęłam głową i poszłam na górę. Dobrze wiedziałam gdzie jest pokój John'a, wiele razy w nim byłam (przyp. aut. bez skojarzeń! xD). Podeszłam do drzwi i nacisnelam klamkę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, jestem bardzo zła, bo nie dodawałama tak długo trójki (której i tak nikt nie czyta ^^). Podoba się? :D Dla mnie takie denne, ale to Wy oceniacie, nie ja. ;)
Pozdrawiam, Pola. xoxo.

sobota, 30 marca 2013

002

Wytrzeszczylam na niego oczy. Jak...?! -Bzdura! Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy?-spytałam, siląc się na ironiczny uśmieszek. -Zaprzeczasz, to najlepszy dowód...-powiedział tajemniczo. Zmarszczylam czoło i wepchnęłam sobie do ust ostatnia porcję ciasta. Chwyciłam w dłoń papierowy kubek z kawą i gwałtownie wstałam. Stół lekko się zatrząsł. Zayn popatrzył na mnie ze zdziwieniem. -Idziemy-wycedzilam przez zęby. Ruszyłam w stronę drzwi, a po odsunięciu krzesła wywnioskowalam, ze mulat poszedł za mną. Otworzyłam drzwi i skierowalam się do windy. Po zaróżowionych policzkach chłopaka, można było poznać, że biegł. Drzwi rozsunely się, a my zgodnie wkroczyliśmy do środka. Jechaliśmy w ciszy patrząc na półokrągła kopułę Bazyliki Świętego Pawła. Winda stanęła. Byliśmy na ostatnim piętrze- niedaleko mojego biura. Poszłam prosto, do korytarza gdzie nikt nie zagląda. Odwróciłam się do Zayn'a. -Nie wiem, ja to zrobiłeś, ale jeśli ktoś się o tym dowie to...osobiście dopilnuję, żebyś stracił tą pracę.-powiedziałam rozzloszczona.-Rozumiesz? -Tak jest, generale!-wykrzyknął z szerokim uśmiechem, natychmiastowo rozladowywujac atmosferę. Zasmialam się szczerze ukazując doleczki w policzkach. -Idź do końca korytarza. Przy recepcji powinna siedzieć Katie. Poproś ją o oprowadzenie-powiedziałam po chwili. -A ty?-spytał zdziwiony. -Masz sklerozę? Muszę zanieść to Tomlinsonowi-oświadczyłam podnosząc do góry niebieską teczkę. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam korytarzem do drugiej windy. Dobra, przyznaję się nie chciało mi się go oprowadzać... Ale ten budynek ma 38 pięter, wam chciałoby się jeździć windą i mówić co gdzie jest? No właśnie... -Auu!-wrzasnelam. No super. Opcas się złamał... Zdjęłam szpilkę i zaczęłam utykac przez korytarz. -Hej, Caroline!-usłyszałam krzyk z tyłu. Harry Styles ten kudłaty palant, którego muszę lubić, bo szef zrobi mi pogadanke.-Co ci się stało? -Obcas się stał...-powiedziałam smętnie, kiedy chłopak zrównał ze mną kroku.-A co tam u ciebie? -A...po staremu. Ale, mam jutro wystawę kotów i Greg bierze udział! Chyba uczesze go... I zaczęła się jego wesoła paplanina. Loczek ma totalnego świra na punkcie swoich kotów. Z tego co wiem ma ich z 5 albo i więcej. Kompletnie się wyłączyłam. Nie zwracałam uwagi nawet na to, że utykam. O czym myślałam? Tak, o tym seksownym dziennikarzu w koszuli w paski. I weź tu się ukrywaj... Nie zauważyłam nawet kiedy Harry sobie poszedł. Doszłam do szarych drzwi. No nie... Ja mądra, przecież po tej stronie nie ma windy... Zawsze mogłam zawrócić, ale... -Oj tam. Spalę ciasto-powiedziałam do siebie i zrzucilam z nogi drugi but. Popchnelam drzwi i zaczęłam zbiegac po lodowatych, kamiennych schodach. Zimno przenikalo mnie od stóp do głowy, ale nie poddawalam się. Wreszcie dobieglam do metalowych drzwi nad którymi widniała na pół zdrapana cyfra- "26". Naparlam na wrota i...BUM! Upadłam na ziemię. Ktoś bardzo inteligenty otwierał drzwi w tym samym czasie... Tą jakże mądrą osobą okazał się Liam. -Caroline?-spytał zdziwiony.-Co ty tu robisz? -Leżę, nie widać?-warknelam po woli gramolac się z podłogi. Podniosłam z ziemi wszystko co mi upadło i szybkim krokiem podeszłam do sosnowych drzwi. Nie pukalam, bo i tak nie miało to sensu, gdyż drzwi były obite materiałem. Nacisnelam klamkę i weszłam do środka. Louis siedział przy biurku i coś majstrowal przy komputerze. Podniósł na mnie swój wzrok. Zielono-szare tęczówki z małymi iskierkami radości. Idealnie uprasowana, zielona koszula i czarna marynarka, a do tego fryzura w artystycznym nieładzie. Odplynelam... -"Wynocha, miękka Caroline!"-krzyknęłam w duchu. -Coś cię do mnie sprowadza?-spytał swoim zachrypnietym, uroczym głosem. -Katie kazała ci to przekazać. Chyba coś od John'a- powiedziałam bez cienia uśmiechu rzucając mu teczkę na biurko. -Mhm, dzięki. Może zostaniesz? -Nie przepraszam, ale muszę jeszcze ogarnąć papiery z czynszem... -A mogłabyś mi chociaż pomóc z tym komputerem?-spytał nieśmiało. Uśmiechnęłam się lekko. No tak, zawsze miał z nimi problem. Kiwnęłam lekko głową, położyłam torbę oraz buty na ziemi i poszłam za biurko. Nachylilam się nad ekranem tak, że poczułam zapach jego perfum. -To co się stało?-spytałam jak dobra sąsiadka. -Chciałem wysłać wiadomość i wyskoczyło mi to okienko-wytłumaczył wskazując ramkę na monitorze. Wzięłam do ręki myszkę i zaczęłam coś naciskać. Potem zręcznie wpisałam kod i wyprostowalam się. -Dzięki-uśmiechnął się. -Zawsze do usług-odpowiedziałam. Podniosłam swoje rzeczy i bez słowa pożegnania wyszłam. Byliśmy zdecydowanie za blisko siebie... ~~~~~~~~~~~~~~~~~ Siedziałam za białym biurkiem w nowiutkich szpilkach. Zadzwoniłam do butiku, a kurier mi je dostarczył. Szybko wpisałam nazwisko Zayn'a do systemu. Spojrzałam za okno. Londyn był taki piękny nocą... A ja musiałam się kisic w biurze do 22. Wyłączyłam komputer i wstałam. Wszystkie papiery wrzuciłam do szuflady, którą zamknęłam na klucz. Zdjęłam z wieszaka płaszcz i zwinnym ruchem go wciągnęłam. Poprawiłam torbę na ramieniu i zgasilam światło. Zamknęłam drzwi i ruszyłam korytarzem. Idąc wpół oświetlonym korytarzem mijalam tylko sprzątaczki. Wszyscy już wyszli. Zjechalam windą na dół i obrotowymi drzwiami wyszłam na dwór. Rześkie powietrze uderzyło w moją gładką twarz. Wyciągnęłam z torby telefon i zadzwoniłam po taksówkę. Mimo wczesnej jesieni do stolicy już zagladaly niskie temperatury. Czarny samochód zatrzymał się cicho. Weszłam do środka i podałam adres. Przez przyciemnianą szybę podziwiałam Londyn. Mijaliśmy Hyde Park czy London Eye. Auto zatrzymało się pod wysokim apatramentowcem. Dałam kierowcy należną kwotę i wyszłam. Popchnęłam szklane drzwi. -Dobry wieczór, Pani Caroline-przywitał się grzecznie portier. -Cześć Sam-odpowiedziałam. Jadąc windą zaczęłam rozmyślać. Od kiedy przeprowadziłam się z Waszyngtonu minęły 2 lata. Zdarzylam poznać mnóstwo ludzi, znaleźć pracę i się zakochać. W USA zostawiłam rodziców i brata. Szczerze mówiąc w Londynie żyło mi się lepiej... Stanęłam. Wyszłam i skierowalam się do białych drzwi. Otworzyłam je srebrnym kluczem. Moim oczom ukazał się sporej wielkości penthouse (aut. Nie wiem jak się pisze xd). Nie wiem jak udawało mi się spłacać czynsz, ale w sumie nie wydawalam pieniędzy na jedzenie. Przynajmniej w większości. Lunche jadłam w pracy, na śniadanie wypijalam kawę, a na kolacje zjadalam kanapkę czy jogurt. Podbiegła do mnie czarna kotka, a zaraz za nią biała. Nie mam świra na punkcie kotów, od tego jest Harry! Ja je po prostu ubóstwiam... Zdjęłam szary płaszczyk oraz szpilki i ukleklam obok zwierząt. -Heej, kociaki. Jak tam?-powiedziałam drapiąc je za uchem. Po chwili pieszczot wstałam i ruszyłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę. Oprócz jednego jogurtu, mleka, dwóch jajek i pomidora nie było tam nic. -Trzeba zrobić zakupy...-westchnelam i na pogniecionej kartce zapisałam niedbale:."Supermarket". Wzięłam do ręki opakowanie z napisem "Jogobella truskawkowa", łyżeczkę i wskoczylam na blat. Posiłek pochlanelam w dwie minuty. Jak Kubica, normalnie... (aut. Pomińmy fakt, że anglicy i amerykanie nie wiedzą kto to ^^). Po szybkim prysznicu, w piżamie w paski wskoczylam do łóżka. Hope i Jess (kociaki) ułożyły się w nogach. Marzyłam by przy mnie leżała ta jedna, jedyna osoba. If you know what I meen. * * * * * * Hej, Skarby. <3 jak się podoba? Wiem, że nudno, ale się rozkrece. ^^ i jak podoba się pierwsze zbliżenie Couis(Caroline+Louis)? I taka tam prośba- moglybyscie wstawić link do mojego bloga u was? Ploseeem? ;* ale nic na siłę. ;> +przepraszam, że się tak dziwnie opublikowało... ;c ++na górze macie zakładkę "zapytaj bohatera". Pomysł zaczerpnięty od autorki m.in. tego bloga- http://my-personal-angel.blogspot.com Pola. xx

środa, 20 marca 2013

001

-Katie, błagam nie teraz- powiedziałam już lekko poddnerewowana.
-Ale ten pan czeka juz bardzo długo...-prosiła recepcionistka.
Przystanelam i odwróciłam się na pięcie. Nie przypominalam sobie, żeby ktokolwiek wspominał o jakimś gościu. Chyba, że... No tak. Znowu zgarnelam wszystkie kartki nie patrząc co mnie czeka.
-Ym... Jaki pan?-spytałam speszona.
-Zayn Malik, startuje na miejsce tego...no tego od muzyki- powiedziala dumna blondynka.
-Dobra, zajmę się nim, ale najpierw poprawię fryzurę-westchnęłam zrezygnowana.
Katie zaklaskala ochoczo i wręczyła mi kartkę z jego CV, którą przypielam do podkładki. Swoje kroki skierowalam do łazienki. Popchnęłam dębowe drzwi i weszłam do środka. Podeszłam do lustra nad umywalką. Dopiero co, zbliżał się lunch, a ja już wyglądałam jak siedem nieszczęść. Włosy w nieładzie, koszula pogieta... Brązowe włosy ponownie spielam w kok, a ubrania wygladzilam.
-Jest lepiej, Caroline...-powiedziałam do siebie po czym wyszłam z pomieszczenia. Poszlam w stronę windy. Niebieskim paznokciem nacisnelam przycisk ze strzałką do góry. Nie minęły dwie minuty, a drzwi rozsunely się bezdźwięcznie. Tupiac obcasami weszłam do środka. Winda była przezroczysta więc mogłam podziwiać panoramę Londynu. Spróbowałam się uśmiechnąć, ale uniemożliwiał mi to ból w palcu u nogi, spowodowany optarciem. Gdybym sama wybierała sobie strój nigdy nie zalozylabym koszuli,marynarki, spódnicy, a tym bardziej szpilek. Postawilabym bardziej na...rurki i luźny sweter. Zestaw idealny. Winda stanęła, a z głośnika wydobył się głos:
-Piętro 33.
Wyszłam i skrecilam w lewo, a potem do końca korytarza. Na szerokim fotelu z obiciem z fioletowego jedwabiu siedział mulat z idealnie ułożoną fryzura w czarnej marynarce i coś grzebał w Iphonie najnowszej generacji. Jego miną świadczyła, że jest conajmniej znudzony.
-Zayn Malik?-spytałam siląc się na poważny ton, co w moim przypadku nie było proste.
-Tak-odpowiedział patrząc na mnie czekoladowymi tęczówkami.-A pani to...?
-Caroline McReward, odobista sekretarka dyrektora i...
-...dziennikarka od wiadomości-dokończył za mnie.
-Tak...-powiedziałam zdziwiona.-Zapraszam.
Podeszlam do drzwi, a w skórzanej torbie zaczęłam szukac pęku kluczy. Jak na złość nie mogłam ich znaleźć przez dobre 5 minut, a w radiu jest to dużo. Kiedy wreszcie zguba się odnalazła włożyłam srebrny przyrząd w zamek i otworzyłam wrota. Weszłam do środka a zaraz po mnie chlopak. Na środku stało duże biurko, a po jego dwóch stronach krzesła. Oprócz tego na ścianach wisiały czarno-białe zdjęcia. Naprzeciwko drzwi znajdowało się duże, prostokątne okno. Bez dłuższych ceregielii usiadłam na blatem. Zayn zasiadł naprzeciwko mnie.
-Więc...-zaczęłam.-Zayn Malik, lat 20, urodzony w Bradford... Hm... Chcesz "serwować" naszym słuchaczom muzykę?
-No tak...-posiedział lekko speszony.
-No dobra... To mały test... Za jaka piosenkę Adele dostała Oscara?
-Za "Skyfall".
Zadawałam mu coraz to trudniejsze pytania, na które on odpowiadał bezbłędnie. Powoli kończyły mi się pomysły...
-Niech ci będzie. Masz tę pracę. Dostarczę ci jakoś rozkład dnia i tak dalej... Zaczynasz od jutra, dzis tylko ci wszystko pokaże. Witamy w ekipie BBC radio 1!- oświadczyłam
-Dziękuję, prosze pani...
-Proszę pani? Serio?-zasmialam się rozbawiona.-Caroline.
-Zayn.-Podał mi dłoń, którą uscisnelam.
Wyszliśmy z pokoju. Spojrzalam na zegarek. Lunch dopiero się zaczął... Pojechaliśmy windą na piętro 15 gdzie znajdowała się stołówka. Weszliśmy do niej przez szklane drzwi. Podeszliśmy do baru.
-Caroline!-krzyknęła Frankie, bufeterka.-A kim jest twój seksowny towarzysz?
-Frankie, zboczuchu!-zasmialam się.- To Zayn, nowy pracownik. Ciasto marchewkowe i kawę z mlekiem, proszę...
-Się robi! A co dla ciebie?
-Hmm... Kanapkę z tuńczykiem i czarna kawę, jeśli można.
-Dla takiego przystojniaka zawsze. A propos...masz kogoś?
-Jestem gejem.
Zaksztusilam się kawą z której wypiłam już spory łyk. Razem z Frankie otworzylysmy usta.
-No co?-spytał zdezorientowany.
-Nic nic. Chodźmy...-powiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
Usiedliśmy przu stoliku mniej więcej na środku.
-Dobra to zaczynamy-oswiadzczylam wskazując ręką na stoliku w kącie.-Tam od lewej siedzi Harry Styles od listy przebojów, Niall Horan od przeglądu prasy, Liam Payne od...tego czegoś o wszystkim i... Louis Tomlinson od sportu. Czwórka przyjaciół.
-A czemu ten Liam czym jaka mu tam...miesza herbatę widelcem-przerwał mi Zayn wgapiajac się w Niallera i nie zwracając uwagi na to, że mówimy o kimś innym.
-Boi się łyżek. Dalej... Pod oknem siedzi Rick Helington, syn byłego dyrektora. Złe skończył- alkochol, narkotyki... Mój szef się nad nim zlitował i zatrudnił jako ochroniarza. Obok siedzi Katie, recepcionistka i moja pomocnica oraz Mellanie dziewczyna Louis'a. A Frankie znasz.
-Ta, aż za dobrze-zasmialismy się zgodnie.
Zayn była naprawdę świetny mimo pierwszego złego wrażenia. Dowiedziałam się, że mam bzika na punkcie swojej fryzury, jest gejem od 15 roku życia, mieszka tylko z suczka Holly i pali papierosy. Ja też mu trochę o sobie opowiedziałam. Czy można stwierdzić, że się zaprzyjaźniliśmy? Nie wiem. Bardziej określić to mozma jako koleżeństwo. Nie da się zaprzyjaźnić w godzinę, prawda? Do naszego stoliku podeszłam Katie i nnie zwracając uwagi na Malika powiedziałam:
-Zaniesiesz to Louisowi,.dobrze?
-Ym...ok...-powiedziałam cicho, bo to imię wzbudzalo we mnie dreszcze.
Kiedy dziewczyna odeszła mulata spytał:
-To od kiedy kochasz się w dziennikarzu sportowym?
~~~~~~~~~~
Mamy jedyneczke. ^^ wprowadzenie takie... I jaka wrażenia?

poniedziałek, 18 marca 2013

Heroses

7.Caroline McReward 20 lat

"Milosc. To przeklete uczucie, ktore wkrada sie tak nagle, a potem szybko znika..."

4.Zayn Malik 20 lat

"Przyjazn jest wspaniala. Tylko szkoda, ze tak trudno trafic na ta szczera..."

3.Louis Tomlinson 20 lat

"Nie da sie kochac na cale zycie. Zawsze znajdzie sie szpara zwatpienia."

1.Katie Tomphson 19 lat

"Jesli na swiecie jest ktos szczesliwszy ode mnie pokazcie mi go. Z checia mu przyloze by chociaz raz byc w czyms najlepsza"

6.Rick Helington 19 lat

"Milosc? Nie, nie istnieje. Jest tylko porzadanie"

5.John Weeden 30 lat

"Czy trzy samochody, kupe kasy i wille mozna nazwac szczesciem? Jesli tak to jestem szczesliwy"

2. Frankie Jewels 19 lat

"Czego potrzebuje do szczescia? Usmiechu, najlepiej od ucha do ucha"

(numerki odpowiadaja zdjeciom)

I inni:
Harry Styles 20 lat
Liam Payne 20 lat
Niall Horan 20 lat
Rachel Weeden 10 lat
Emily Weeden 3 lata
Mellanie Seden 21 lat
Erica Box 19 lat
Goerge Hermes 23